Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

piątek, 3 lipca 2015

Narzuta szydełkowa - "Kwiaty Jaipuru":)


Crochet bedspread - Flowers Jaipur :)



Tak ją nazwałam,
dzięki Waszym inspiracjom:) 


Ania nazywa ją kocem, ale wg mnie bardziej wygląda jak dywan,
zamknięty w formie dwóch ram:)





Kolory indyjskie i nie tylko, każdy  kwadracik jest inny, 
bo jakże mogłoby być inaczej..:)


Projekt w całości mój, 
jedynie dostałam małe sugestie, co do kilku  kolorów.


Dane techniczne:
Włóczka:   przewaga Bergere de France, sporo owczej wełny
Waga; ok. 2 kg.
Wymiary: 200 x 190 cm.
Kwadraty: 12 x 12 cm, każdy inny:)
Czas pracy; ok. 300 godzin


Długo czekała w pudle na wykończenie,
jakoś nie mogłam się  z nią rozstać:)
 A i zdrowie (w tym oczy) domagało się dużej przerwy.


Być  może niebawem zobaczymy ją na zdjęciach Ani
i w innej scenerii.




Pozdrawiam Was upalnie i niezmiennie
optymistycznie, 
kkolorowo:)

czwartek, 25 czerwca 2015

Bawełniane, czerwcowe, soczyste kwiaty:)



Mają być połączone w  bieżnik.



Kolory wybrała sama Kasia.




Niebawem finał,
tylko dorobię jeszcze sztuk kilka:) i uzgodnimy wzór.

czwartek, 28 maja 2015

Getry i nakolanniki z owczej wełny oraz ...zapach majowego bzu...;)


Jeszcze zimą,  
Pani Małgosia poprosiła mnie o zrobienie wełnianych, 
leczniczych nakolanników.
Ponieważ wcześniej robiłam skarpety z celtyckim warkoczem z tej samej,
zgrzebnej wełny, postanowiłam jeszcze raz wykorzystac ten wzór.


Skarpety były zamówione dla kogoś innego,
kto ich nie odebrał oj, nieładnie... :(
Jednak by moja praca nie poszła na marne,
zrobiłam  z tego fajny komplet na prezent.


Nie uwierzycie, ale nakolanniki mają w obwodzie 60 grubych oczek.
Można je nosic całą zimę jako getry do kozaczków:) a w nocy spać, 
jak zamierza Pani Małgosia, w razie ataku bólu reumatycznego.



Dla kontrastu dodałam długie korale ,
które zrobiłam sobie kilka lat temu:)
z białych kamyczków i szklanych,
maleńkich koralików.
Lubię je bardzo, bo są uniwersalne, noszę często jako bransoletkę.


Pochwalę się też białym bzem, jaki moja córka dostała od znajomego
i przyniosła mi do wazonu:)
Piękny, gruby bez wyhodowany w ogrodzie pachniał nam   w całym domu,
szkoda tylko, że jest taki nietrwały.


Obie z córką uwielbiamy jego zapach, jest delikatny i świeży. 
Mnie kojarzy się z Mamą, poczuciem dziecięcego bezpieczeństwa 
a jednocześnie siły
(bo urośnie na najgorszej glebie)
i  kobiecości.


poniedziałek, 18 maja 2015

Sweter z koła- ku pamięci:)


Zrobiłam go już dawno, o tu:) 
występował jako meduza.
Średnica koła ok. 140 cm:)
Czyli: prawie płaszcz z dzianiny.


Nawet zrobiłam mu  jeden rękaw,
brzeg wykończyłam wkoło szerokim pasem na szydełku.


Ale w międzyczasie zrobiłam dwa swetry z koła, 
w zieleni:)
czekają na mój wolny czas i chęci do wszycia nitek.


Snując dalej swą opowieść...
nauczyłam się w tych swetrach dodawać  oczka bez dziurek, 
robić  oczka nie przekręcone:)... 
więc ta pierwsza meduza już mi się nie podobała...


Nie miałam serca do niej z tymi dziurami i ogólnie. 
Więc sweter trafił do pudła , z napisem- do sprucia.

Wyjmowałam go kilka razy, jednak żal mi było go popruć , 
bez zdjęć  dla potomności:) 

Zrobiłam, sprułam, jest już nowe, małe koło na drutach,
ale czy kołem zostanie, tego nie wie nikt!


Wmieszałam kilka zdjeć mojej
surfinii :)
Gdy ją przyniosłam z Biedronki, miała zaledwie dwa kwiatki,
które zaraz opadły.




Teraz, po kilku dniach mojej pielęgnacji,
zakwitła całym  mnóstwem kwiatów
 i
jest po prostu cudowna!:)


sobota, 9 maja 2015

Skarpety w paski łowickie:)

Striped socks Łowicz

"Król Karol kupił Królowej Karolinie korale koloru kolorowego..."
i 
...kolorowe skarpety:)


Takie multikolorowe włóczki najlepiej wyglądają na jasnym tle.
Przetestowałam je na ciemnoszarym,
niezbyt mi się podobają, 
być może dlatego, że szary nie jest moim ulubionym kolorem.


Zrobiłam je z pojedyńczej, średniej grubości wełenki 100 %,
kolor to raczej akryl, lub akryl z domieszką.  



Są wesołe  i nie posiadają właściciela:) 
Zatem czekam na Króla Karola...lub Karolinę!
z rozmiarem stopy 38-39 :)



Skarpety zrobiłam jeszcze w lutym,
ale i teraz się sprawdzą, przy zmiennej aurze.

Aktulanie z pracą nadal "siedzę w indyjskiej narzucie"
i jestem na etapie wszywania 
niezmierzonej
ilosci nitek:)

Do miłego mili moi:)

piątek, 24 kwietnia 2015

Indie pachną hiacyntami- cz.3:)

Kupiłam je dwa, w dyskoncie spożywczym, dosłownie za grosze:) 
Jeden miał być fioletowy, niestety nie zakwitł, czekam nadal.



A drugi, ogromny, z dużymi, białymi  kwiatami uszczęśliwia mnie od kilku dni:) 
Pachnie tak intensywnie,
że muszę go odstawiać dość daleko od miejsca spania.


W ciągu dnia siedzę obok niego i jak widzicie- pracuję nad indyjskim pledem;)
Przykładam, zmieniam, bo mam być kolorowy ale i zwariowany:)-
tak sobie zażyczyła Ania.


Moja córka zapytała: "czemu on taki ciemny?"(bo dominuje tu kolor brązowy).
Taki ma być, mimo, że na zdjęciach może zawrócić w głowie,
podobnie jak zapach hiacyntu:)

Czy wiecie, że w Indiach kiwtną te cudowne rośliny? 
Również występuje tam minerał o tej samej nazwie, w różnych kolorach. 


I tylko się zastanawiam nad tym pledem, 
oraz po komentarzu Beaty pod poprzednim postem,
że kolory mam z miasta Jaipur w Indiach...
skąd ja to wszystko znam? ...:)



Kilty oraz targ w Jaipurze
- źródło; inernet

Cudownej i radosnej  wiosny Wam życzę :)

wtorek, 14 kwietnia 2015

Indyjskie klimaty i kwadraty- cz. 2


Nadal dziergam kolorowe kwadraty na pled,
jeszcze nie wiem, jak go nazwę:)

Wiem jedno, uwielbiam zestaw indyjskich kolorów.


 Pomieszam je  nieco ze skandynawskimi odcieniami, co z tego zostanie?
Nie wie nikt na razie, bo i nie wszystkie kwadraty chyba wykorzystam.


Zrobiłam ich sporo z włóczki , jaką miałam w domu,w czasie,
gdy oczekiwałam na tą docelową, z  hurtowni.




Ostatecznych  kształtów pled nabierze wówczas,
gdy zrobię już wszystkie kwadraciki. 
Pewnie będzie jeszcze niejedna odsłona tej pracy w trakcie:)



Pozdrawiam Was bardzo słonecznie-
wiosna jest i u mnie:)

PS.
Teraz już wiecie, gdzie jestem, jak mnie nie ma? :)