Pastelowe, duże kwiaty z bawełny łączę w całość, by powstało coś fajnego:)
Ale nie myślcie, że jest to tak szybko, łatwo i tylko przyjemnie.
Na początku były wmieszane kwiaty z kolorem kremowym,
gdy przyszła prośba, by dodać kolor biały.
Jak już sprawdziłam nie raz, w takich miksach jak patchworkowe elementy,
kremowy przy białym wychodzi jak brudny kolor,
niezależnie jakie go inne dzielą kolorki:)
Więc wymontowałam elementy z kremową bawełną.
W to miejsce wejdą kwiaty już z białej włóczki.
Póżniej pojawila się moja koncepcja, by dodać nieco łososiowego koloru,
dla ożywienia, więc znów zmiana w układzie.
A w międzyczasie robię kwiaty nadal,
ma ich być 100 w tej jednej pracy:)
Widzicie te nieskończenie długie nitki- pozostawiam je przy kwiatku,
by potem spokojnie tym kolorem wszyć wkoło inne elementy.
Nie wszystko da się od razu szydełkiem połączyć,
gdy tak trzeba z kolorami kombinować;) mimo, iż taki miałam zamiar od początku,
by wcale nie łaczyć igłą kwiatów.
I te niezliczone ilości nitek potem do wszycia:))
100szt x 3 kolory x 2 końcówki... w jednym kwiatku, mamy juz 600,
a jeszcze jak braknie nieraz nitki,
to następne
końcówki.
to następne
końcówki.
Owszem, jest to bardzo wdzięczna praca, nie narzekam, bynajmniej:))
Ale nie tak prosta i szybka , jak się niektórym laikom wydaje.
Tradycyjnie, na dokładkę muszą być na blogu moje zwierzęta;)
Tu akurat mój Kocio, pilnuje, by kwiatki wychodziły równo:)
nawet wówczas, kiedy robię je w dziwnych dla większości- porach nocnych:)
Stąd kubek z kawą i angielskimi kutrami.
Oto jak Sarenka wyleguje się w międzyczasie,
na zaadaptowanym po synu posłaniu:)
Pewnie myśl: ... no fajne mam kolory, energetyczne...
...a może jednak wybiorę takie bardziej kobiece?
Do miłego mili moi,
upały zelżały, mogę myśleć;)
i działać dalej.





















































