Ten duży sweter zaczęłam chyba dwie wiosny temu... :)
Tradycyjnie skończyłam, bez wszycia nitek schowałam i zapomniałam:(
Teraz, gdy mrozy nastały spore, przypomniałam sobie o nim.
Nitki wszyłam niewidocznie, aby można go było nosić i na lewej stronie.
Jako bazy użyłam zielonej, cienkiej, melanżowej wełenki,
takiej nieco artystycznej, o różnej grubości.
Pozostałe cienkie kolory w kolorach typowo leśnych drzew miałam w domu.
Przewijają się tu brązy, miody, beże, krem, oraz kilka odcieni zieleni.
Sweter mimo, że gruby, jest cudownie miękki i nie gryzie:)
Nie mogłam się oprzeć i zrobiłam wiele zdjęć,
by pokazać Wam miękką strukturę swetra.
Sweter jest idealnym kołem,
rękawy niezbyt szerokie, ale wygodne.
Z ciekawości zmierzyłam go i średnica to ok. 140 cm.
Cały sweter waży ok. 92 dkg.
czyli nie jest taki ciężki, jak na duży sweter, właściwie płaszcz.
Włóczka to w 95 % wełna owcza.
Przy początku dziergania postanowiłam,
że nie będą widoczne dodawane oczka w obwodzie,
dzięki temu nie ma dziur.
Sweter idealnie przypomina mi pnie drzewa,
korę, las, paprocie i igliwie;).
Troszkę w zdjęciach przeszkadzało mi słonko robiąc cienie na dzianinie,
ale sweter zajmuje dużą powierzchnię, więc inaczej się nie dało.
W realu jest bardziej zielony:)
Jak widzicie, Sarenka nie odpuściła sesji:))
Sweter jest wolny, grzeje niesamowicie,
więc gdyby komuś się spodobał, zapraszam na maila:)
Można go swobodnie nosić przez 3/4 roku:)
Nadaje się idealnie jako płaszcz w duże mrozy,
wystarczy przepasać paskiem, lub spiąć klamrą:)