Miałam taki stary kawałek szydełkowego patchworku.
Nie był robiony przeze mnie.
Nie był robiony przeze mnie.
Uznałam, że może być przodem poduszki:)
I faktycznie, zostałam poproszona o dorobienie tyłu z zapięciem .
Miało być w kolorach zieleni, brązu i czarnego...ale ja nie byłabym sobą,
gdybym nie wmieszała kolorów:)
Do soczystej zieleni dodałam trzy odcienie beżu i brązu, czarny się też znalazł.
A tak bardziej serio, po prostu nie miałam tyle zieleni i brązu w kolorach podobnych do przodu.
Na początku podeszłam troszkę sceptycznie do tej pracy, ale z chwilą ukończenia poduchy,
którą nieco powiększyłam też z przodu- jestem zadowolona.
Wszystko wyszło ekologicznie, szybko, tanio i oryginalnie;)
Mam jeszcze jeden taki przód poduszki, a'la słoneczniki, więc chyba wykończę ten mój zielony motek:))
I jak Wam się pomysł podoba?




Bardzo. Wesoła poducha. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAle piękny! Choc kolory zdecydowanie nie moje to jednak jestem oczarowana:D
OdpowiedzUsuńPiękna poducha! Babcine kwadraty w takim wydaniu prezentują się świetnie
OdpowiedzUsuńNo dla mnie BOMBA! Uwielbiam kwiatki szydełkowe!!! Twoje są piękne!
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś podobną zrobiłam. Twoja jest bardzo ładna:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTakie poduszki miała moja babcia, wtedy mi się nie bardzo podobały, ale to było dawno temu... Teraz to co innego, jestem nimi wprost zauroczona...Twoja jest prześliczna :-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Witaj krysiu, bardzo ladnie i b. dobry pomysl,pozdrawiam cieplutko.ania
OdpowiedzUsuńwyszło extra, rzeczywiście retro (mojego męża bacia takie robiła :)), ale kolory rasta!
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńświetna !
OdpowiedzUsuńBardzo udany vintage :)
OdpowiedzUsuńPiękne! Przypominają mi trochę poduszki z domu mojej babci, więc przywołałaś miłe wspomnienia z dzieciństwa. Pozdrowienia!
OdpowiedzUsuń