








Jak coś długo się robi, to potem przychodzi znużenie..a potem chce się to bardzo szybko skończyć:). Niteczki w narzucie - dżdżownice- pochowane, część skrócona o głowę, mam nadzieję, że nie odrosną:)
Powyciągałam co większe domowe patchworki i wcześniej robione chusty(z tej samej włóczki co narzuta)do tej sesji:)
Wisi mi na ścianie kawałek batiku, bo ściana do "wyjściowych" nie należy...:(
Batik-raczej indyjski(?), torebka- chińska, patchwork - polski...i kto mi powie, że sztuka nie jest wszędzie taka sama? No...prawie taka sama..:) ale świetnie daje się ze sobą zestawiać....właśnie w taki "Misz-masz"
A mój tygrys - też domowy, tak na dokładkę:)patrzy- kto mu zaburza przestrzeń życiową:)
Jak widać , mam zaczętą robótkę..ale o tym wkrótce...






















-1.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)




.jpg)
.jpg)







