Pomiedzy szydełkiem, dla uspokojenia wielu kłębiacych się pomysłów w głowie,
zaczynam różne prace na drutach.
Jeszcze na początku marca, który uciekł nie wiadomo gdzie....
wpadł mi w ręce niecały motek cienkiej, melanżowej mieszanki moherku i akrylu.
Troszkę znużyła mnie praca nad swetrem z koła z różnych włóczek,
(który widzieliście wcześniej),
(który widzieliście wcześniej),
więc postanowiłam podjąć próbę z jednej włóczki, cieniutkiej.
Ponieważ muszę spruć kawałek
(a już byłam na wysokości otworów na rękawy)
i akurat potrzebne mi były drutki do czegoś innego....
(a już byłam na wysokości otworów na rękawy)
i akurat potrzebne mi były drutki do czegoś innego....
zdjęłam je i w efekcie publikuję dziś na szybko zrobione zdjęcia:)
Na zdjęciu jest ten niecały motek, wyrobiony do końca.
Ale już znalazłam w domu bardzo podobne włóczki w grubości i kolorze, gładkie,
więc bez mieszania ani rusz, dopóki nie dokupię nowego motka melanżu;)
Jak widzicie środek zaczęłam zupełnie inaczej niż wszyscy i tak mi się podoba.
A aktualnie na drutach mam czapeczkę dla maluszka,
z szarej, podwójnej nitki,
w kolorze grafitowej szarości:)




Jesteś wielka!!! U mnie szydełkowanie idzie jak krew z nosa:(
OdpowiedzUsuńPiękności tworzysz:)
OdpowiedzUsuńMiłego tygodnia życzę!!!:)
Pozdrawiam!
Kamila
Piękne dzianiny.
OdpowiedzUsuń