Już dość dawno temu zrobiłam tę narzutę z poduszką ,
dla dzieciątka, które jeszcze się nie narodziło.
Minęło sporo czasu...i napisała do mnie Monika z prośbą o jej powiększenie,
bo łóżeczko już całkiem spore, podobnie jak Jej córeczka;)
bo łóżeczko już całkiem spore, podobnie jak Jej córeczka;)
Oczywiście zgodziłam się ochoczo...i na tym mój zapał po pewnym czasie się skończył.
A to z tego powodu, że tło zrobiłam z bawełny Virginia,
która jest "nie do dostania" już w sieci i sklepach-
bo rodzima fabryka nie istnieje.
która jest "nie do dostania" już w sieci i sklepach-
bo rodzima fabryka nie istnieje.
Sprułam początkowo tylko łączenie narzuty, by wpleść wkoło całkiem nowe kwadraty.
Kombinowałam z podobną w grubości, białą bawełną, by jakoś to miało ręce i nogi.
Był wieczór, wydawało się ok.
Ale rano, no nie....różnią się odcieniem:(!
trzeba spruć całe tło i zrobić na nowo.
trzeba spruć całe tło i zrobić na nowo.
Mało tego, sprułam, a potem rozdzielałam podwójną nitkę Virginii,
by połączyć ją z jedną, nową, białą.
by połączyć ją z jedną, nową, białą.
kółeczka jak wiecie robię z tego co mam w domu, są to różne rodzaje bawełny.
Podsumowując, była narzutka z 66 kwadratów, teraz jest ich 112.
Jak dostanę zdjęcia małej, zadowolonej dziewuszki z kocykiem,
Jak dostanę zdjęcia małej, zadowolonej dziewuszki z kocykiem,
to się na pewno pochwalę:)
Dziś w roli modelek babuszki, ostatnio upolowane,
nadgryzione zębem czasu i historii.
nadgryzione zębem czasu i historii.
Może nie jest to dziś najszczęśliwszy symbol radości,
ale przecież nie wolno myśleć samymi stereotypami.







Genialna narzuta!
OdpowiedzUsuńŚliczny kocyk!
OdpowiedzUsuńPiękna !!!
OdpowiedzUsuńMatrioszek zazdroszczę ☺
Rewelacja!!!! Przepiękna. Kiedy ja zrobię tyle kwadratów??? Na pewno nie tak prędko.:(
OdpowiedzUsuńPodziwiam cierpliwość (narzutę również), nie wiem czy zdobyłabym się na takie dzieło! :)) pozdrawiam, a.
OdpowiedzUsuńPodziwiam samozaparcie i determinacje! jak to mówią - szacun ;)
OdpowiedzUsuńja uwielbiam zamykać świat w kwadratach i jestem pełna uznania dla Twoich prac. Do matrioszek mam słabość - przypominają mi babcię, u której się nimi bawiłam... no i to taka prawdziwa zabawka - w każdej kobietce mieszka sto innych ;) pozdrawiam :*
podziwiam ogrom Twojej pracy! efekt cudowny! wielkie brawa!!
OdpowiedzUsuńNarzutka dużo pracy kosztowała, ale prezentuje się świetnie:))
OdpowiedzUsuń