W międzyczasie między jednym dziergadłem a drugim pokażę Wam moje kochane zwierzaki- towarzyszy dnia codziennego- gdzie ja- tam i one:))
W kuchni i pudełku, przy pracy z szydełkiem i komputerem:) a czasem w szafce ze szmatkami.
Czasem śmieję sie, że nie mam dwoje a pięcioro dzieci:))
Mój syn z kolei mówi do jedynego samca- szarego kota w rodzinie:
"Ech Ciciuk, my niestety w mniejszości z tymi babami:))"
Ale jak prezentacja - to na całego:
-szary kotek- Ciciuk - 8 lat - zamówiony na wsi:)- miał być kotką..:))
-biała kotka - Lala- 7 lat- znaleziona przez moją (małą wówczas) córkę-w piwnicach jako maleństwo uciekające przed psami
-ruda, mała mieszanka wilka i innych - Sara -5 lat - porzucona, a raczej wygoniona z domu jako szczeniak, ze złamanym ogonkiem i nerwicą- przechodziła z rąk do rąk, ze dwa razy sprzedana przez Romów na targu... i oczywiście zamieszkała u nas na prośbę córki:)
I w sumie 18 nóg maści wszelakiej co dzień tupie na 38 metrach mojego mieszkanka:)
To tyle o rodzinie na dziś:)
Pozdrawiam wrześniowo i ciepło:)





































