Musiałam zmierzyć się tym razem
z nie lada zadaniem:)
Alina poprosiła o poduszkę dla 4-letniej dziewczynki,
z nie lada zadaniem:)
Alina poprosiła o poduszkę dla 4-letniej dziewczynki,
która mieszka w Londynie.
I...byłoby super, gdybym wyszydełkowała Jej imię;)
Teoretycznie się da, a jakże:)
Ale ja nigdy dotąd nie szydełkowałam ściegiem gobelinowym,
jakie widuję na blogach,
a na eksperymenty, niestety nie miałam czasu.
Postanowiłam wybrać znaną mi metodę
wzorów wrabianych,
na drutach.
Tak powstała Nafas:)
Doszyłam do tego kwadraciki
i jakoś udało mi się "sklecić" podusię:)
Miałam dowolność koloru i wzoru.
Alina do końca nie wiedziała, jak poduszka wygląda.
I takie dziewczyny kocham najbardziej:)
To znaczy te, które do mnie wracają i dają mi
wolność
w tworzeniu:)
Tył zrobiłam w różu i turkusie.
wolność
w tworzeniu:)
Tył zrobiłam w różu i turkusie.
Poduszka spodobała się, a i ja jestem zadowolona,
że mój pomysł się udał.
Podusia zrobiona w całości z akrylu
plus nieco mojej jaśniutkiej, różowej włóczki:)
mogę się cieszyć dzierganiem wyłącznie dla siebie,
z mojego... Mikołaja:))
Dodatkowo przyplątało mi się paskudne przeziębienie.
Odpukać... dawno już tak nie chorowałam...
więc żeby nie zwariować i skutecznie, w łóżku zwalczyć wirusa,
zajęłam na kilka dni ręce drutkami.
Ale o tym, już w innym poście;))
























































