źródło; ze strony Liloppi:)
W tym roku byłam bardzo grzeczna:)) i doczekałam się na Mikołaja.
Przyniósł mi cudownie kolorową wełnę,
bo cóż innego może dostać tęczowa i zwariowana dziewiarka? :))
Ano włóczkę!!!!
W bajecznie odlotowych kolorach, o nazwie jak z słodycz dzieciństwa:
"Słoik z landrynkami:))".
Wełenka 100 %, łotewska, cienka, ręcznie farbowana Luna.
Taką i jeszcze inne odlotowe ale i spokojne melanże kupicie
w sklepie Liloppi, o tu:)
Jeszcze nie wiem co z niej sobie zrobię....
ale już się nie mogę doczekać, aż znajdę tę chwilkę dla siebie:))
Aż z wrażenia zamazał mi się obraz w aparacie,
przy zdjęciach:))
A tu moja Sarenka, zakopana w pościeli, bo śnieg u mnie za oknem...
czeka na swoje prezenty:))
Pewnie myśli: no tak, mama z "tego" sweterka mi nie zrobi...:(
No i niestety, ma rację;)







Włóczka piękna a dla Sarenki buziaki i ... bogatego Mikołaja :)
OdpowiedzUsuńPiękna! Jejusiu, jaki dobry Mikołaj i z gustem takim moim:) A Sarenka to co, goła lata? Bez sweterka???
OdpowiedzUsuńPiekna.welenka,super.SARENKA,jestem.ciekaw,co.bedzie.z.tej.welenki,pozdrawiam
OdpowiedzUsuń