




Jest taki przesąd:
...by nie kupować ukochanej osobie butów, bo je ubierze i ... odejdzie od nas....
I nawiązując do obuwia ... dziś szaro-lawendowe papućki dla pewnej Magdy lawendowej:))
Zrobiłam je jako pierwsze..ale wykończyłam dopiero teraz, tak chyba miało być:)
Ciepła, owcza wełna, trochę szydełkowej pracy, jakiś kwiatek na boku..i są.
Jak widać, szara myszka zagląda do nich...w roli modelki, bo opalone nogi mojej córci nadal chlapią się w morzu:))
Pozdrawiam popołudniowo- lawendowo.
śliczne...i kolor na czasie :)
OdpowiedzUsuńale myszki się boję :)
pozdrawiam serdecznie :)
........ale śliczne Krysiu:))))) cudowne kwiatuszki myszki, ojej aż mi się łezka zakręciła... dziękuję, kocham te Twoje piękne bardzo piękne rzeczy ...ale odejdę co najwyżej w nich do łóżka, z którego zdejmę narzutę od Ciebie i wsunę zagrzane stopy pod ciepłą kołderkę, a głowę ułożę na poduszce w pięknej poszewce z haftem rechelieu ...też od Ciebie:))
OdpowiedzUsuńDzięki dziewczyny:)))
OdpowiedzUsuńMyszka zostaje, bo wkrótce będzie mieć koleżanki:)))
Buziaki dla Was za miłe słowa.
słyszałam o tym przesądzie od jednego mężczyzny :) i faktycznie po zakupie butów ona odeszła...
OdpowiedzUsuńtakie życie :)
papućki świetne :))
serdecznie pozdrawiam
i idę oglądać dalej :)
Są niesamowite!!zakochałam się w nich:) no i ja tez jestem taka trochę lawendowa:)a ta myszka...bombowa:)
OdpowiedzUsuńGenial fill someone in on and this enter helped me alot in my college assignement. Thanks you for your information.
OdpowiedzUsuńNigdy nie słyszałam takiego przesądu. Papućki śliczne. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń