









No tak już mam, że jak nie ma na warsztacie nic kolorowego, to wpadam w smutki, panikę i takie tam...
Pracocholikiem jestem, a jakże..:) w swej włóczkowej twórczości.
Czasem kłębek włóczki daje duże oparcie w codziennym życiu..mimo, że okrągły:)))
Zdjęć dużo, więc pisze krótko:
włóczka; moher , bawełna, akryl, wełna.
Kwadratów 30(czyli mało jak dla mnie:)).
Kotka wie co ładne, bo sama się układa i pozuje do zdjęć:)
Chyba muszę jej jakiś pledzik wydziergać:)
Pozdrawiam Was słonecznie bardzo.
PS. Taki cudny worek na włóczkę upolowałam sobie....dzieciaki mówią, że ja - to ta jasna owca, choć niektórzy w rodzinie myślą inaczej...:)))
Krysiu, jaka tam owca, Ty jesteś rajski ptak..........
OdpowiedzUsuńWorków z ptaszkami tam nie było?
Ściskam elka
Krysiu - woreczek śliczny upolowałaś, a kwadraciki jak zawsze śliczne, kolorowe i perfekyjne :) Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuńSuper kolorystyka, wow :))) A woreczek bombowy, w sam raz na włóczki! ;)
OdpowiedzUsuńpiękne kolorki, cudny woreczek, ale dziś raj dla duszy mam na Twoim blogu Krysiu:)))))
OdpowiedzUsuń...a koteczka jaka słodka, przynajmniej wygląda na koteczkę drobiażdżek, pomiziaj ją ode mnie:))
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń