Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

piątek, 6 września 2013

Skarpety i drutki:)

Na duże stresy i smutki:)
Tak się ratuję, gdy nerwy mam w przysłowiowych "strzępach".
Muszę szybko, coś niedużego..."natentychmiast"...wiadomo skarpetki :))



Czasem jak widać stres mija po pierwszej wełnianej skarpecie...
czasem kończy się na pruciu połowy,
bo coś nie gra, np grubość wełny z grubością drucików:)




A czasem tylko powstanie ściągacz i problem mija-
czytaj: "przychodzi rozwiązanie do głowy".



A Wy jaki macie sposób na stresy?

Potem, już na spokojnie, trzeba będzie dorobić drugą do pary, 
bo tak kulawo i prawie boso nie da się iść dalej:))

Dziś pokazuję ostatnie pojedyńcze skarpety,...jest jeszcze ich kilka, schowanych wcześniej.

PS. Post ten dedykuję:
dla wszystkich wiedźm:) czyli kobiet...które wiedzą...:)

6 komentarzy:

  1. super podoba mi się.
    poizdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Skarpetek nigdy za dużo, a te są w pięknych kolorach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Olá amiga, tenho um blog sobre artes em geral, o Agulha e Tricot by Tita Carré, já visitastes?
    Adoro teu blog, sempre tem coisas lindas,
    ,beijokas


    http://www.titacarre.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Krysiu, chyba nie jestem wiedźmą, bo nie wiem za bardzo co to stres, strach-tak, ale stres nie. Nie wiem, co lepsze, od tego pierwszego wpada się w chorobę, od tego drugiego wpada się w panikę. Co by to i jakby to nie było, życzę Ci wyciszenia, czasami trzeba i odpuścić, a czasami pomaga mantra" ...a co by się stało, gdyby się to stało?..." buziaki, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z wiadomych względów robiąc skarpetki na drutach popadłabym z pewnością w jeszcze większy dół:))) A "skarpetka" wylądowałaby w koszu!
    Zły to sposób dla mnie, oj zły:)))Natomiast w Twoim wykonaniu to istna arte-terapia!:)

    OdpowiedzUsuń