Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

wtorek, 11 lutego 2014

Skarpety z norweskich włóczek- dla trolli :)

Podobno zima jeszcze nie powiedziała : "Hello, odchodzę na rok....;)"  
 Zrobiłam więc dwie pary skarpet z owczej wełny, nieco zgrzebnej,
takiej prawdziwie skarpetkowej:) ale z XX wieku:)


Na początek fioletowy melanż z szarą piętą;) 


Miałam tylko jeden motek - 5 dkg  tego melanżu, 
więc pokombinowałam z takimi samymi, nieco zgrzebnymi wełenkami. 
Jest to odcień wrzosu i różu z szarościami. 
Skarpety ciepluchne:) takie "babcine":)



Drugie zrobiłam nieco inaczej, ściągacz wybrałam taki, 
by można go było wywinąć i ładnie wyglądał:) 
Są to po prostu 3 oczka prawe, jedno lewe itd.  
Tu połączyłam dwie wełenki,
jedna;  melanżowa zielono- brązowa (niemiecka ), 
 z maleńkim dodatkiem nylonu, 
a druga to cieniutka przędza wełniana, w kolorze mchu irlandzkiego,
przydymionego szarą mgłą:)
Każda para skarpet waży ok 10 dkg, rozmiar ok 37-39,
są grubaśne ale miękkie. 



A tu jeszcze mam spory zapas tych norweskich,
skarpetkowych wełen, 
korci mnie bardzo ten turkus:)

PS
Skarpetki jeszcze nie mają właścicieli:)

5 komentarzy:

  1. Piękne. Uwielbiam melanże. Ja bym chyba nie dała rady zrobić skarpetek, najbardziej przeraża mnie pięta.
    Pozdrawiam serdecznie i podziwiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zgrabne te twoje skarpetki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię takie skarpetki :) Właśnie takie robiła moja Babcia, a ja wciąż się nie nauczyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super te skarpetki i wcale nie tylko dla troli, sama chętnie bym w takich chodziła :)

    OdpowiedzUsuń