Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

piątek, 30 października 2015

Orzechowe, jesienne, wełniane skarpety z warkoczem:)


Przyszła jesień, zakwitły chryzantemy i mimo, że jest jeszcze ciepło,
trzeba pomyśleć o zimnych dniach.



Kasia zamówiła u mnie skarpety, wszystkie z warkoczem:)
Na pierwszy ogień, czyli na druty poszły te orzechowe. 
Rozmiar spory, więc i dziergałam je dłużej, niż zwykle.




Zrobiłam tym razem z podwójnej nitki, mieszanki grubszej włóczki
i cieniutkiej przędzy wełnianej.
Kolor piękny, orzechowy, mięciuchne w użytkowaniu:)



A na drutach kończę właśnie zielone,
utkane z mchu i paproci:)


A oto, jak mój Kocio- Ciciuk:)
przesypia jesienną, szarą aurę.




Po moim wyjściu z łóżka
 ma wszystkie kwiaty tylko dla siebie:)


niedziela, 18 października 2015

Wełniane, kremowe skarpety z celtyckim warkoczem:)


Te skarpety, w jaśniutkim, kremowym kolorze
robiłam jako pracę awaryjną;)


Chyba na wiosnę tego roku zrobiłam jedną skarpetę, 
odłożyłam, w międzyczasie pomalutku wydziergałam drugą. 


Bardzo lubię ten warkocz z "ryżem" w środku.
Tu na zdjęciach druga strona pracy- też wygląda ciekawie. 
Na upartego, jak ktoś się pomyli, można nosić na obie strony:)


Dane techniczne;
włóczka; wełna 100% norweska, średniej grubości
waga: ok.10 dkg
rozmiar:  37-38

Kremowe skarpety są wolne, póki co:)
Polecam je raczej do noszenia po domu lub spania,
bo nie mają wzmocnionej polyamidem pięty, w całości są z wełny.


A tu już widać kolejną skarpetę,  orzechową, z tradycyjnym, prostym warkoczem.
Ta ma rozmiar 41, więc jest co dziergać;)


Stosuję taką metodę: na przemian szydełko i druty, 
by nie dopuścić do stanów zapalnych rąk czy barku,
co też mi się często zdarza, przy przeciążeniu.

Jak widzicie, warkocze "rządzą" w tym sezonie:)
Uważam, że klasyka jest zawsze w modzie.

Dobrego, słonecznego tygodnia Wam życzę;)) 

czwartek, 8 października 2015

Wełniane, żakardowe skarpety na srogie mrozy:)

Wool, jacquard socks on by severe frost :)



Dojrzałam wreszcie do tego, by zrobić  grubaśne skarpety z wzorami wrabianymi:)
Poprzednio z tej wełenki norweskiej robiłam tylko w paski. 
Mam sporo prawdziwej wełny, w różnych ciemnych kolorach,
jednak  zrobienie z samej tylko 100% uważam za lekko ryzykowne.
Wełna na piętach i palcach lubi się przecierać,
nawet jak tylko śpię lub chodzę po domu  w takich skarpetach:)
Przetestowałam to już wówczas, gdy sama jeszcze nie robiłam skarpet.




Więc  zawsze staram się łączyć nitkę wełnianą z jakąś  cieńszą,
odporną na ścieranie, lub robie podwójną wełną.
Ta cieniowana, jasnoszara i różowa jest mieszanką norweskiej wełny i nylonu. 
Jest ona bardzo wytrzymała. 



Oczywiście nie mogłam poprzestać na jednym zestawie kolorystycznym, 
od razu "sama zrobiła się"  bardziej energetyczna, czerwona ;))



Córka, gdy tylko zobaczyła te szare, zapragnęła mieć takie same:))


Ponieważ  mam rozgrzebaną pracę bawełnianą, 
zrobiłam na razie, jedynie 1 szt. czerwonej skarpety.
Jednak  w głowie mam już plany na brązy, turkusy z szarością, zielenie, itp:)
Kombinacji jest sporo.



Jeśli zapragniecie mieć takie skarpety- odporne nawet na - 20 stopni :))
zapraszam na maila.
Póki co,  te są wolne, czyli "for sale":)
Czasem pytacie mnie w mailach, co mam gotowego od ręki z dzianin,
polecam własnie kliknąć w tę etykietę- zakładkę.

Dane techniczne skarpet :
Włóczka : 2 rodzaje: 100% wełna ,
oraz mieszana, melanżowa 80 % wełna 20% polyamid
Waga; 1 para: 12 dkg
Rozmiar: 38-39


Lalunia nie opuszcza mnie na krok;
tu w trakcie pracy nad czerwoną skarpetą;))



Tym razem życzę Wam ciepła, na stopach i duszy:))

niedziela, 4 października 2015

Kwiatowe motywy z bawełny...czyli będą poduszki:)


Dziś zacznę nietypowo, bo od pokazania próbek 
na przód poduszki z bawełny.
Już kiedyś robiłam podobne, dla siebie o tu:)



Uważam ten przestrzenny wzór za bardzo efektowny.


Ponadto skończyłam już przód kolorowej poduszki, 
z dobrze Wam znanym wzorem, patchworkowym.


Brzeg zrobił się prawie sam:), w zamyśle miały to być  kuleczki:)) 
Dojdę do tego z czasem, bo lubię się uczyć nowych wzorów, 
najczęściej metodą prób i błędów- z głowy:))


Obie poduszki mają być uzupełnieniem kolorowej firanki-
tu jeszcze w powijakach, czyli z nitkami, kończę drugi brzeg.


Taka firanka jest ogromnie bawełnożerna, sama waży już prawie 60 dkg.
Ciągle dokupuję włóczkę i się dziwię, że jeszcze i jeszcze:))
No fakt, w międzyczasie podkradłam trochę na poduszki:)


Właśnie z takiej wyprawy do "city"- (czytaj centrum :)
a jeżdżę tam b. rzadko upolowałam zdjęcie- na rynku Katowic kiermasz ekologiczny.
Niestety, nie było mi dane go zwiedzić, więc w biegu ustrzeliłam tylko bajeczną , 
kolorową karuzelę z konikami.

Katowice ewidentnie przekształcają się z czarnych,
industrialnych, w stolicę kulturalną Śląska.
Jest barwnie, kolorowo, radośniej niż prawie 30 lat temu, 
kiedy przyjechałam tu pobierać nauki:)



Tradycyjnie, kawałek mojego, śląskiego zachodu słońca.


Nie namalowałabym tego piękniej:)


A w domu, kocięta przysposobiły sobie podarowany mi kiedyś koszyk 
od lawendowej Kingi- właścicielki firanki i poduszek:)



Uf...udało się wszystko zapiąć jakąś klamrą sensowną;))

Pogody w sercach Wam życzę,
oraz tej słonecznej, złotej jesieni:))

Już przyszła, a ja nawet nie wiem kiedy:)

czwartek, 17 września 2015

Mamy jeszcze lato...czyli bawełniane kwadraty:)


Jest pięknie, ciepło, temperatury u mnie letnie: 29 st.C :)



Przyjemnie więc robi się bawełniane,
kolorowe kwadraty, na przód poduszki.



Druga poduszka ma być nieco inna, ale w kolorach tych samych. 
A wszystko to ma pasować do kwiatów,
które prezentowałam ostatnio
- firanki z japońskich kwiatów:)



Miałam  przerwę w tej bawełnianej pracy, 
bo brakło mi włóczki, w moim osiedlowym sklepiku też już nie było,
trzeba było się wybrać do centrum.


Tym razem jednak oparłam się ślicznym, nowym, cieniowanym motkom:) 
a raczej oparł się mój portfel:)
Jak pamiętacie, dwa posty  wcześniej zaczęłam "niebo wrześniowe",
wyrobiłam cały motek i odłożyłam.


Pozdrawiam Was bardzo słonecznie i optymistycznie;)

sobota, 12 września 2015

Zapomniana, wełniana skarpeta...czyli jesień idzie:)


Ta dziwna skarpeta, to moja druga w życiu:)
Pamiętacie jak uczyłam się sama je robić?
To było jakieś trzy lata temu, czas tak biegnie...?

Pomyślałam wtedy:
" Po co robić  takie gładkie, jak już się męczyć:) to może wrabiane?
Z jakimś ciepłym, czerwonym wzorem". 

Zrobiłam ją z  mocno zgrzebnej wełny, 
kremowej w połączeniu z cieńszą, czerwoną.


Oczywiście jeszcze metodą przekręconych oczek- 
które wówczas wydawały mi sie "proste" i skręcały lekko skarpetę.

Nie będę już się cofać w rozwoju dziewiarstwa,
więc ją spruję. 
Ale tak dla potomności,
zostawiam tu moje, nieudolne wprawki:)


A co tu ze skarpetą robi latarenka? 
Na dodatek w kolorze koralowym:)
Ano kupiłam ją sobie na wyprzedaży, trzy razy oglądając,
bo przecież mam świeczniki na tea- lighty:)



Ale powiem Wam, że jest to idealna sprawa, przy zwierzętach,
po prostu nie osmalą sobie wąsów!
Mają bowiem moje koty w zwyczaju:) 
powąchać każdą zapachową świeczkę;)


Znacie na pewno te latarenki, zwłaszcza w białym kolorze.
Fajnie wygląda na parapecie, gdy szybko zapada zmierzch.. 



"Jesień,  idzie, nie ma rady na to...":)



PS.
Usiadłam właśnie, by napisać ten post
a  Lalusia już  koło mnie, 
zaanektowała skarpetę:))




sobota, 5 września 2015

Motek wrześniowego nieba:)




Tak, nie sposób się oprzeć, gdy włóczka  w sklepie do człowieka mówi;
"Zabierz mnie do domu, plis , plis , plis:)"



Co prawda miałam w ręce motek sierpniowego,
upalnego nieba, róż z turkusem,
ale córka wybrała ten:)
Dlaczego? nie wiem:)

Teraz z niebiańskich kolorów tworzę kółka, zamykam w kwadracie,
po to tylko, by powstał trójkąt:)),
a może prostokąt? 





To taki mały przerywnik w dzierganiu kwiatów z bawełny,
a właściwie dziergam równocześnie, bo przecież nie mogę inaczej!:)


A Wy, też tak macie, że idziecie do pasmanterii z zamiarem kupienia
tylko i wyłącznie
tych potrzebnych motków?


A wracacie z takim oto, nieplanowanym "pasażerem na gapę"? :))





Pozdrawiam Was, moi wierni czytelnicy:)
niezmiennie kolorowo,
choć wrześniowo, chłodniej:)