Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

sobota, 21 listopada 2015

Jesienne, mgliste klimaty, czyli kolejna zaczęta chusta:)


Już bardzo dawno nie robiłam chusty metodą entrelac, a bardzo ją lubię. 
Uwielbiam wprost przenikanie się kolorów w cieniowanych włóczkach.

Wówczas chusta dzierga się naprawdę sama;)) i szybko,
bo człowiek  zachęcony kolejnym, innym kwadracikiem,
nie może wprost odłożyć robótki.

Tym razem spokojniejsze nieco kolory natury, to wybór Agnieszki.
Za moim oknem jesień, na drutach jesień,
ale niech Was nie zwiodą moje pierwsze skojarzenia,
bo nazwę dla chusty już mam, zupełnie inną, choć też naturalną ;))

Muszę troszkę przyspieszyć tempo wpisów na blogu,
bo patrząc wstecz, jakoś ten rok mizerniutki.

Słonecznych , ciepłych jesiennych dni Wam życzę:)

poniedziałek, 9 listopada 2015

Wełniane skarpety z czarnej owcy, z warkoczem:)


Kolejne spore skarpety na drutach, zrobiłam z czarnej, 
dość grubej, wełny norweskiej.


Pięty i palce wzmocniłam dodatkowo
cieniutką nitką czarnego akrylu.


Kolorowy kwiatek umieściłam tu celowo, dla kontrastu,
gdyż tylko wówczas czerń wychodzi na zdjęciach "po japońsku"
czyli jako- tako:) 


Początkowo miała tu być  śliczna, pomarańczowa
dynia Hokkaido,
ale zniknęła w zupie;) 


Do zobaczenia mili moi:)...niebawem.

piątek, 30 października 2015

Orzechowe, jesienne, wełniane skarpety z warkoczem:)


Przyszła jesień, zakwitły chryzantemy i mimo, że jest jeszcze ciepło,
trzeba pomyśleć o zimnych dniach.



Kasia zamówiła u mnie skarpety, wszystkie z warkoczem:)
Na pierwszy ogień, czyli na druty poszły te orzechowe. 
Rozmiar spory, więc i dziergałam je dłużej, niż zwykle.




Zrobiłam tym razem z podwójnej nitki, mieszanki grubszej włóczki
i cieniutkiej przędzy wełnianej.
Kolor piękny, orzechowy, mięciuchne w użytkowaniu:)



A na drutach kończę właśnie zielone,
utkane z mchu i paproci:)


A oto, jak mój Kocio- Ciciuk:)
przesypia jesienną, szarą aurę.




Po moim wyjściu z łóżka
 ma wszystkie kwiaty tylko dla siebie:)


niedziela, 18 października 2015

Wełniane, kremowe skarpety z celtyckim warkoczem:)


Te skarpety, w jaśniutkim, kremowym kolorze
robiłam jako pracę awaryjną;)


Chyba na wiosnę tego roku zrobiłam jedną skarpetę, 
odłożyłam, w międzyczasie pomalutku wydziergałam drugą. 


Bardzo lubię ten warkocz z "ryżem" w środku.
Tu na zdjęciach druga strona pracy- też wygląda ciekawie. 
Na upartego, jak ktoś się pomyli, można nosić na obie strony:)


Dane techniczne;
włóczka; wełna 100% norweska, średniej grubości
waga: ok.10 dkg
rozmiar:  37-38

Kremowe skarpety są wolne, póki co:)
Polecam je raczej do noszenia po domu lub spania,
bo nie mają wzmocnionej polyamidem pięty, w całości są z wełny.


A tu już widać kolejną skarpetę,  orzechową, z tradycyjnym, prostym warkoczem.
Ta ma rozmiar 41, więc jest co dziergać;)


Stosuję taką metodę: na przemian szydełko i druty, 
by nie dopuścić do stanów zapalnych rąk czy barku,
co też mi się często zdarza, przy przeciążeniu.

Jak widzicie, warkocze "rządzą" w tym sezonie:)
Uważam, że klasyka jest zawsze w modzie.

Dobrego, słonecznego tygodnia Wam życzę;)) 

czwartek, 8 października 2015

Wełniane, żakardowe skarpety na srogie mrozy:)

Wool, jacquard socks on by severe frost :)



Dojrzałam wreszcie do tego, by zrobić  grubaśne skarpety z wzorami wrabianymi:)
Poprzednio z tej wełenki norweskiej robiłam tylko w paski. 
Mam sporo prawdziwej wełny, w różnych ciemnych kolorach,
jednak  zrobienie z samej tylko 100% uważam za lekko ryzykowne.
Wełna na piętach i palcach lubi się przecierać,
nawet jak tylko śpię lub chodzę po domu  w takich skarpetach:)
Przetestowałam to już wówczas, gdy sama jeszcze nie robiłam skarpet.




Więc  zawsze staram się łączyć nitkę wełnianą z jakąś  cieńszą,
odporną na ścieranie, lub robie podwójną wełną.
Ta cieniowana, jasnoszara i różowa jest mieszanką norweskiej wełny i nylonu. 
Jest ona bardzo wytrzymała. 



Oczywiście nie mogłam poprzestać na jednym zestawie kolorystycznym, 
od razu "sama zrobiła się"  bardziej energetyczna, czerwona ;))



Córka, gdy tylko zobaczyła te szare, zapragnęła mieć takie same:))


Ponieważ  mam rozgrzebaną pracę bawełnianą, 
zrobiłam na razie, jedynie 1 szt. czerwonej skarpety.
Jednak  w głowie mam już plany na brązy, turkusy z szarością, zielenie, itp:)
Kombinacji jest sporo.



Jeśli zapragniecie mieć takie skarpety- odporne nawet na - 20 stopni :))
zapraszam na maila.
Póki co,  te są wolne, czyli "for sale":)
Czasem pytacie mnie w mailach, co mam gotowego od ręki z dzianin,
polecam własnie kliknąć w tę etykietę- zakładkę.

Dane techniczne skarpet :
Włóczka : 2 rodzaje: 100% wełna ,
oraz mieszana, melanżowa 80 % wełna 20% polyamid
Waga; 1 para: 12 dkg
Rozmiar: 38-39


Lalunia nie opuszcza mnie na krok;
tu w trakcie pracy nad czerwoną skarpetą;))



Tym razem życzę Wam ciepła, na stopach i duszy:))

niedziela, 4 października 2015

Kwiatowe motywy z bawełny...czyli będą poduszki:)


Dziś zacznę nietypowo, bo od pokazania próbek 
na przód poduszki z bawełny.
Już kiedyś robiłam podobne, dla siebie o tu:)



Uważam ten przestrzenny wzór za bardzo efektowny.


Ponadto skończyłam już przód kolorowej poduszki, 
z dobrze Wam znanym wzorem, patchworkowym.


Brzeg zrobił się prawie sam:), w zamyśle miały to być  kuleczki:)) 
Dojdę do tego z czasem, bo lubię się uczyć nowych wzorów, 
najczęściej metodą prób i błędów- z głowy:))


Obie poduszki mają być uzupełnieniem kolorowej firanki-
tu jeszcze w powijakach, czyli z nitkami, kończę drugi brzeg.


Taka firanka jest ogromnie bawełnożerna, sama waży już prawie 60 dkg.
Ciągle dokupuję włóczkę i się dziwię, że jeszcze i jeszcze:))
No fakt, w międzyczasie podkradłam trochę na poduszki:)


Właśnie z takiej wyprawy do "city"- (czytaj centrum :)
a jeżdżę tam b. rzadko upolowałam zdjęcie- na rynku Katowic kiermasz ekologiczny.
Niestety, nie było mi dane go zwiedzić, więc w biegu ustrzeliłam tylko bajeczną , 
kolorową karuzelę z konikami.

Katowice ewidentnie przekształcają się z czarnych,
industrialnych, w stolicę kulturalną Śląska.
Jest barwnie, kolorowo, radośniej niż prawie 30 lat temu, 
kiedy przyjechałam tu pobierać nauki:)



Tradycyjnie, kawałek mojego, śląskiego zachodu słońca.


Nie namalowałabym tego piękniej:)


A w domu, kocięta przysposobiły sobie podarowany mi kiedyś koszyk 
od lawendowej Kingi- właścicielki firanki i poduszek:)



Uf...udało się wszystko zapiąć jakąś klamrą sensowną;))

Pogody w sercach Wam życzę,
oraz tej słonecznej, złotej jesieni:))

Już przyszła, a ja nawet nie wiem kiedy:)

czwartek, 17 września 2015

Mamy jeszcze lato...czyli bawełniane kwadraty:)


Jest pięknie, ciepło, temperatury u mnie letnie: 29 st.C :)



Przyjemnie więc robi się bawełniane,
kolorowe kwadraty, na przód poduszki.



Druga poduszka ma być nieco inna, ale w kolorach tych samych. 
A wszystko to ma pasować do kwiatów,
które prezentowałam ostatnio
- firanki z japońskich kwiatów:)



Miałam  przerwę w tej bawełnianej pracy, 
bo brakło mi włóczki, w moim osiedlowym sklepiku też już nie było,
trzeba było się wybrać do centrum.


Tym razem jednak oparłam się ślicznym, nowym, cieniowanym motkom:) 
a raczej oparł się mój portfel:)
Jak pamiętacie, dwa posty  wcześniej zaczęłam "niebo wrześniowe",
wyrobiłam cały motek i odłożyłam.


Pozdrawiam Was bardzo słonecznie i optymistycznie;)