Za moim oknem, jak co roku zakwitły upojne akacje, ale niestety, pomimo olbrzymich kiści kwiatów, wyjątkowo dorodnych tej wiosny, prawie nie poczułam ich zapachu:((
Deszcz, który przechodzi w fazę przewlekłą już chyba....
zmoczył kwiaty, nie zdążyły wyschnąć i zapachnieć a już opadają.
Truskawki drogie, bo wiadomo, deszcz im nie służy.
Ech....
A o tej porze, 24 lata temu, byłam świeżo upieczoną mamą,
bo mój syn właśnie tą historyczną datę,
pierwszych wolnych wyborów,
wybrał sobie na dzień swoich narodzin:).
Moja mama przywiozła mi do szpitala, pociągiem z daleka,
przecudnej urody oraz wielkości truskawki wyhodowane przez tatę na działce.
To była jakaś nowa odmiana i chluba taty- działkowca z wielką pasją;)
Było mi bardzo miło, że te truskawki specjalnie dla mnie...:)
Była piękna, wiosenna, bardzo ciepła niedziela.
Tyle wspomnień.
A dziś?
Pada, chmurno i chłodno.
Dla ocieplenia tego wpisu, wklejam zdjęcia moich kociąt opalających się na parapecie:))
w czasie kilku tych dni maja, kiedy było słonko.
Więc nie dziwcie się, że dziergam ciepłe skarpetki:)
o tej porze roku, pomiędzy innymi pracami.
Mój syn dostał już dziś ode mnie życzenia,
a tradycyjne w moim domu ciasto z budyniem i owocami niebawem się zrobi:)
Jednak napiszę i tu;
Synku, dziękuję, że jesteś:)