Dziś zacznę nietypowo, bo od pokazania próbek
na przód poduszki z bawełny.
Już kiedyś robiłam podobne, dla siebie o
tu:)
Uważam ten przestrzenny wzór za bardzo efektowny.
Ponadto skończyłam już przód kolorowej poduszki,
z dobrze Wam znanym wzorem, patchworkowym.
Brzeg zrobił się prawie sam:), w zamyśle miały to być kuleczki:))
Dojdę do tego z czasem, bo lubię się uczyć nowych wzorów,
najczęściej metodą prób i błędów- z głowy:))
Obie poduszki mają być uzupełnieniem kolorowej firanki-
tu jeszcze w powijakach, czyli z nitkami, kończę drugi brzeg.
Taka firanka jest ogromnie bawełnożerna, sama waży już prawie 60 dkg.
Ciągle dokupuję włóczkę i się dziwię, że jeszcze i jeszcze:))
No fakt, w międzyczasie podkradłam trochę na poduszki:)
Właśnie z takiej wyprawy do "city"- (czytaj centrum :)
a jeżdżę tam b. rzadko upolowałam zdjęcie- na rynku Katowic kiermasz ekologiczny.
Niestety, nie było mi dane go zwiedzić, więc w biegu ustrzeliłam tylko bajeczną ,
kolorową karuzelę z konikami.
Katowice ewidentnie przekształcają się z czarnych,
industrialnych, w stolicę kulturalną Śląska.
Jest barwnie, kolorowo, radośniej niż prawie 30 lat temu,
kiedy przyjechałam tu pobierać nauki:)
Tradycyjnie, kawałek mojego, śląskiego zachodu słońca.
Nie namalowałabym tego piękniej:)
A w domu, kocięta przysposobiły sobie podarowany mi kiedyś koszyk
od lawendowej Kingi- właścicielki firanki i poduszek:)
Uf...udało się wszystko zapiąć jakąś klamrą sensowną;))
Pogody w sercach Wam życzę,
oraz tej słonecznej, złotej jesieni:))
Już przyszła, a ja nawet nie wiem kiedy:)