Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

piątek, 3 września 2010

Zegar biologiczny i ..pastelowe półprodukty:)





Kiedyś, przy moim braku cierpliwości okropnie irytował mnie spadek formy, gdy akurat pracy nawał.
Przeczytałam w normalnej, "babskiej" gazecie - (bo jak wiecie - należę do "wiedźm" czyli kobiet - co lubią wiedzieć:)- że to normalne.
Każdy ma zegar biologiczny- w ciągu dnia ze dwa razy spadek sił witalnych i takie tam:).
Jedni są skowronkami- wstają skoro świt i wieczorkiem - wiadomo- padają.
Ja należę do sów:)).
Niewiele osób to rozumie..a szkoda:(.

Dodatkowo - dobrze wsłuchać się w swój rytm biologiczny: rytm- miesiąca czy dnia.
Po co się wybierać z motyką na słońce, skoro i tak niewiele zrobimy?
I właśnie, kiedy przyłapię się na tym, że akurat zegar zwalnia...zwalniam i ja. Wtedy warto zabrać się za pracę mało absorbującą.
I stąd moje kwiatki pastelowe..bo akurat w szufladzie( w której jest wszystko:)) - były małe kłębuszki bawełny.
Małe kwadraciki- to zaczątek kolejnej narzuty.

Ale to nie z dziś...dziś u mnie słonko cały dzień i żyć się chce!

Czyli, kochani:
Czasem warto się zatrzymać, zwolnić, wsłuchać w siebie po to, by nabrać sił na kolejne zmagania - nie tylko twórcze:)
Pozdrawiam pastelowo:)

3 komentarze:

  1. Ja też sowa, więc rozumiem cię doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak, ja też sowa, a moje dzieci skowronki i jak mam pogodzić tę konfigurację ;-)? czasem przyznam szczerze jestem skonana.Pozdrawiam bardzo słonecznie!

    OdpowiedzUsuń