Sierpień, upał, dzwoni kotek do koteczki Laleczki:)
leżąc na desce do prasowania,
leżąc na desce do prasowania,
na wprost okna kuchennego, gdzie Luśka się wygrzewa:)
"Śpisz?- ja ledwo żyję...:( "
"Śpię..."
"A ja mam chyba chłodniej pod kafelkami, a u Ciebie jak? "
"Śpię!"
"Oj tam, oj tam, pogadałabyś....:)" - mówi kotek
"No nie widzisz, że śpię i mam wszystko w nosie, a raczej w ogonie? !
Wieczorem wstanę, zrobi się chłodniej, pogadamy przy misce:)
No to śpię..."
Takie oto toczą się rozmowy w mojej upalnej kuchni:)
Ja nie wydaję głosu wcale, dopadło mnie coś- nie mówię.
Nie robię nic, włóczki leżą, czekają, po prostu nie mam siły, padłam jak kawka:(
Ale walczę dzielnie, pomimo braku sił witalnych: już ja się z tym
COSIEM
uporam!
Zwłaszcza, jak sobie człowiek sam zablokował czakrę gardła, ech,:((
Zwłaszcza, jak sobie człowiek sam zablokował czakrę gardła, ech,:((
Buziaki Wam posyłamy, ja i kociaki:)






Upały naprawdę sprzyjają twórczej niemocy... Niestety... Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego powrotu sił witalnych :)
OdpowiedzUsuńO matko kot na balkonie i do tego wysoko...A nie boisz się, że spadnie? Szkoda kici bo może nie przeżyć albo kaleką zostać...Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńHa, co za zbieg okoliczności - moja kocica zwie się Lusia :) o a teraz przechodzi nad moją głową :) Pozdrawiam serdecznie - dobra historia :) Kasia
OdpowiedzUsuńmoje koty są takie biedne i zgrzane że sie pozwalają nawet mokrą szmatką przetrzeć. a 1 tak miał dość że w pogoni za żabą pływał w fontannie. widok przedni zresztą.
OdpowiedzUsuń