








Czasem trzeba odetchnąć, najlepiej w miejscu, gdzie czyste niebo, łąka i las.
Na kilka dni wyrwałam się z kieratu- nie do końca bez szydełka...:)
Ale i tak nie mogę odnaleźć się w realiach swojej pracy.
Teraz z dystansem podchodzę do wielu spraw, zwalniam...by przyspieszyć:)
Taki paradoks...ale tylko pozornie.
Pozdrawiam was wrześniowo, upalnie, słonecznie i oby tak zostało jak najdłużej!:)
Piękne zdjęcia, tyle kolorów. Zazdroszczę Ci takiego miejsca-ja póki co widzę betonowe bloki... wiec pooglądam jeszcze chwilę zdjęcia by nacieszyć oczy:)
OdpowiedzUsuńWidoki iście sielskie, aż chce się tam teraz byc:)ahhh...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam:)
Zwolnij, miłego wypoczynku :-))
OdpowiedzUsuńAle sie ciesze ze akurat teraz jade do kraju, moze bede miala troche czasu zeby skorzystac z pieknej, letnio-jesiennej pogody i tez wybrac sie gdzies w zielone, choc te to juz chyba bardziej zlote niz zielone :)
OdpowiedzUsuńAle ochoty na taki wypad t mi narobilas, a wczoraj to musialam w srodku nocy myslec o Tobie, kiedy robilam te moje kolczyki i najchetniej to chcialabym miec taka kamerke, przez ktora moglabym podgladac Twoje poczynania z szydelkiem :) pozdrawiam
Piękne widoki kochana! :) Gdzież to tak błogo leniuchujesz? :)
OdpowiedzUsuńMiłe moje babeczki:)
OdpowiedzUsuńTo wieś pod Częstochową, niestety tylko 2 dni posiedziałam w lesie...
:(((
(a reszta to podróż, miasto i powrót)
Savannah- nic z tego- tzn. z kamerki, bo byście niezły ubaw miały w jakich dziwnych okolicznościach szydełkuję;))!
Kobiety jak kwiaty:) hmmmmmm tak jesteśmy piękne;) Cudowne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuń