Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

niedziela, 27 listopada 2011

Szewc bez butów chodzi a dziewiarce marzną ręce:)








Oj, tak:(
niestety odkąd pamiętam w jesienno- zimowe dni jestem zmarźluchem.
Rękawiczek zrobiłam kilka par w swoim życiu, ale niestety, moje potrzeby zawsze na końcu:(.
Kiedy byłam dzieckiem, miałam zrobione przez Mamę- takie na sznurku:))z białej angory w komplecie z czapką, a mrozy wtedy były, oj były:))
Bo oczywiście gubiłam i gubię nadal gdzieś jedną rękawiczkę:))
Potem zrobione przez babcię- oczywiście zielone :)

Zrobiłam sobie kiedyś takie grube z owczej wełny- z warkoczem- jak widać, jest jedna.
W domu- nie wiem skąd- znalazłam góralskie- pewnie mojej córki:)- ale sztywne i gryzą okropnie, trzeba je chyba w jakimś dobrym płynie wyprać.
Ale wzór fajny, może któraś z Was skorzysta:)
A te kremowe- ażurowe kupiłam na szmatkach za grosze- wyprałam, by pokazać do ludzi- i mam:)- działają, póki co.
Wzór prosty, przymierzam się do niego na innym kolorze.
A jakie Wy macie wspomnienia z rękawiczkami, może pokażecie swoje?:)

Macham do Was z wietrznego dziś Śląska:)

PS. Od dziś blokuję anonimowe komentarze, ze względu na kosmiczną ilość spamu z całego świata.
Załóżcie, proszę tylko konto na blogerze i piszcie, bo jest mi niezmiernie miło Was czytać:)

5 komentarzy:

  1. Oj tak wieje u nas strasznie:)) Ja raczej nie chadzam w rękawiczkach chyba, że faktycznie mróz jest okropny i nie da się trzymać kierownicy w aucie ale to wtedy ubieram zwykłe takie za 5 zł z targu :)) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Częstochowa też z podmuchami, aż z okien wieje. Za to świeciło słońce.
    Nie pamiętam swoich rękawiczek, pamiętam, że były na sznurku i za krótkim w dodatku, pamiętam, że było mi nie wygodnie. Ale koloru, wzoru już nie. Za to bardziej kojarzą mi się kozaki.
    Teraz nie posiadam jakiś pięknych rękawiczek, made in china się kłania niestety. :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam długie rękawiczki i kolekcjonuję je. Pamiętam jakoś szczególnie jedne, wykonane przez moją kuzynkę w prezencie dla mnie na święta czyli na tzw. poznańskiego Gwiazdora. Były miłe, ciepłe i uwielbianym przeze mnie kolorze kobaltowym. Odtąd obdarowuję innych rzeczami przez siebie wykonanymi,uważnie obserwując gusty, by sprawiać frajdę.

    OdpowiedzUsuń