Kiedyś zrobiłam dużą chustę- (ostatnie zdjęcie poniżej) i teraz miałam zadanie zrobić prostą czapeczkę do niej.
Ponieważ bardzo często u mnie bywa tak, że takie misz-maszowe twory wyrabiam do ostatniej niteczki:), więc nie miałam włóczki żadnej z tych wrobionych w chuście:(.
Ale jakiś czas temu, na Kramiku Ani kupiłam wełenkę w ślicznym lawendowo-wrzosowym kolorze, teraz przyszła jej kolej:)
Powstały dwie czapeczki, do wyboru:) niewielkie.
Pierwsza to szydełkowa, przylegająca do głowy, z pojedyńczej nitki.
Druga , z nitki podwójnej, cieplejsza , we wzory warkoczowe.
I tu przypomniałam sobie, że przecież ciągle robię warkocz w jednym kierunku...:) a chyba kiedyś umiałam w dwóch.
A jakże, wyszła czapka z warkoczami lewymi i prawymi.
I jeszcze tradycyjnie broszka z moherkiem na dokładkę, można przypiąć do czapki, chusty czy płaszcza.
Kolorystyka na zdjęciach odbiega nieco od realu, dzisiejsze zdjęcia zrobione wczesnym zmierzchem, a chusta w słońcu, ale jak mnie moja pamięć nie myli, będzie pasować.
Teraz wybór należy do kruchej blondynki:)
Pozdrawiam Was grudniowo, jakoś szaro za oknem, ale nie dajemy się,
do następnych kolorów;)!





Podobają mi się obie czapki i chyba nie umiałabym wybrać :)
OdpowiedzUsuńTa z warkoczami jest śliczna!
OdpowiedzUsuńKrysia, Ty z tych wloczek to czarujesz a nie drutujesz ...
OdpowiedzUsuń