Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

wtorek, 7 stycznia 2014

Historia pewnego kociego siedziska:)



Napisała do mnie kiedyś Iwonka, 
(która co i rusz wymyśla dla mnie ciekawe zadania szydełkowe, żebym się trochę rozwijała:))
z zapytaniem, czy nie mam jakiegoś kocyka szydełkowego, 
małego...albo co...:),
by przykryć  piekną, nową  pufę wiklinową.
Jej kocięta upatrzyły ją sobie szczególnie  do obgryzania lub dla odmiany- ostrzenia pazurków:)
Ano, nie miałam, bo nie robię raczej nic na zapas.
I wymyśliłyśmy, że może zrobimy pokrowiec, o ten i ten- pamiętacie? 

Pufa piękna, ale faktycznie szkoda jej było dla kocich pazurków. 
Potem Iwonka jeszcze poprosiła o mały abażur, na tą lampkę:) 



oraz 
poduchę do kompletu, wg fantazji autora, czyli mojej:))
Wspólnymi siłami, czyli Iwonka, ja i centymetr:)) - udało się. 


Popatrzcie proszę,  jak pięknie sobie teraz kocięta mieszkają z Iwonką;)
Dostałam od niej niedawno te zdjęcia, więc się dzielę:))
Na stołeczku siedzi tymczasowy mieszkaniec, oprócz innych stałych:) -
Bazylek. 



I tu mój pierwszy w tym roku apel do 
Waszych Wielkich Serc:)

Jeśli jesteście Twórcami, macie u siebie jakieś "szufladowe" prace 
i zechcecie je przekazać  na szczytny cel wspierania 
o ktorej pisałam tu nie raz, 
zapraszam do

Napiszcie proszę o przyłączenie Was jako współtwórców Straganu,  
do administratora- a jednocześnie Założycielki tej wspaniałej Fundacji, 
bo liczy się każdy grosik. 
Zima jest wyjątkowo ciepła, ale zwierzętom trzeba pomóc,
bo jak nie my, 
to kto?

Rozpropagujcie proszę link do Tego Straganu na swoich blogach,
wierzę w
Naszą Magiczną Moc ! 
i bardzo Wam dziękuję:)

Nie każde porzucone przez człowieka zwierzę ma takie szczęście,
że śpi na kanapie- tratwie, jak u mnie:) 
lub na super- pufie jak u Iwonki:))


Różana chusta w kratę:)

Kolejna zeszłoroczna chusta,  zrobiona  na drutach,
bardzo przyjemną metodą "entrelac".


Są tu wszystkie odcienie koloru bordowego, 
śliwki, wrzosu, różu i cyklamenu.



Takie cieniowane kolory robi się bardzo przyjemnie,
choć  chusta nie powstaje zbyt szybko, no chyba , że jest dużo mniejsza niż ta:).  
Brzeg wykończyłam szydełkiem.
Nie blokowałam jej, bo i tak jest wystarczająco spora,
można się nią dokładnie owinąć  ;)
Tu strona lewa mojej pracy.


Dane techniczne i wymiary:
- wzór: entrelac
- włóczka: Magic Fine: 50 % akryl, 50 % wełna.
- szerokość  w ramionach: 245 cm,
- wysokość w dół od karku: 105 cm,
- waga: ok 30 dkg.


PS
Jeśli ktoś z Was zapragnie mieć podobną, piszcie proszę do mnie na  adres mailowy:)
- nie w komentarzach pod postem, bo nie zawsze mogę Was odnaleźć jedynie z nicku.

niedziela, 5 stycznia 2014

Nowy Rok, rękawiczki, słonko i Sarenka:)

Nowy Rok nadszedł u mnie spokojnie,
podobnie jak i świąteczne dni,  powiedziałabym,
że z duuuużym dystansem do wszystkiego:)
Stąd i moja rzadsza obecność w necie. 
Są sprawy ważniejsze i mniej ważne,
czasem trzeba po prostu pożyć w domu i realu:)

Dziękuję  jednak wszystkim Wam za życzenia i  
za ten wspólnie spędzony kolejny rok,  
w naszym  blogowym świecie:) 
Życzę wszystkim moim obserwatorom, aby ten 
Nowy- 2014 
przyniósł Wam dużo twórczych pomysłów,  
sporo radości oraz  kolorowe,  zdrowe wszystkie dni:)
Reszta, mam nadzieję- sama się ułoży pomyślnie. 



Jeszcze w zeszłym roku zrobiłam na szybko córce rękawiczki-
do czapki w komplecie. 
Brakło mi wełenki brązowej, więc pokombinowałam z kremową i orzechową. 
Jednak w międzyczasie przyszło nam ocieplenie,
córka kupiła sobie nową, lekką czapeczkę,  
więc cały komplet jest właściwie mój i sprawuje się znakomicie:)

A propos ocieplenia aury zimowej-
za moim oknem mam oto takie słoneczne  widoki:)




Dziś robiłam też sesję chuście, którą skończyłam  już sporo czasu temu, 
ale Sarenka od razu wyczuła, że może załapać się  na zdjęcia. 
Jakże mogłam nie ulec takiej milusińskiej? :)



Nawet chętnie podała łapę w zamian za osobistą, psią  sesję;)


Czyli następny post będzie o różanej chuście:)

sobota, 28 grudnia 2013

Świąteczny czas, dwie babeczki i Królowa Śniegu:)

Święta mijają, prawie wszyscy żyją przygotowaniami do powitania
Nowego Roku:)
W moim domu w tym roku zawitała nawet choinka w doniczce,
mam zamiar ją wkopać przed blokiem niebawem:)


A pod choinką, ubieraną bardzo skromnie i na bardzo szybko:)  
zajęły swoje miejsce dwie babuszki- jedna rosyjska, druga skandynawska.
Kiedy je kupowałam dawno temu, w SH:) dzieciaki moje pytały: 
"Mamo, na co Ci to?" 
Ano na święta;))... i nie tylko. 


Lubię babuszki i folklor, jak zapewne wiecie,
stąd moje upodobanie do łączenia nawet najmocniejszych kolorów
w zaskakujące kompozycje.



Na dokładkę wrzucam zdjęcia kolejnego, skończonego szala, 
z kwiatów zrobionych baaardzo dawno temu:))
Szal ten nazwałam ;
"Kwiaty Królowej Śniegu";)
Jest tam akryl, nieco wełenki i puszysty moher.

U mnie dziś za oknem słonko, ciepło jak wiosną!
Wcale mi  to  nie przeszkadza, 
wręcz nastraja optymistycznie;) 

Dobrych przygotowań do Nowego Roku Wam życzę;) 

niedziela, 22 grudnia 2013

Chusta szydełkowa - "Cygańska fantazja"


Wcześniej zapowiadana chusta z tęczowej, cieniowanej włóczki:)



Jest naprawdę sporych rozmiarów, miękka i ciepła. 
Kolory nieco przekłamane na zdjęciach,
nie wychodzi piękny fiolet za to granato- szafir;) a szkoda.

Dane techniczne;
Wymiary; 
- szerokość w ramionach 210 cm, 
- wysokość w dół od karku 100 cm,
Waga; ok.30 dkg.

Jeszcze w grudniu mam Wam do pokazania kilka gotowych prac,
ale pomalutku:)

Dziś mam wolniejszy dzień, nic na siłę, kuruję się;)
Wam życzę wiele sił witalnych,
a jednocześnie spokojnych przygotowań świątecznych.


sobota, 21 grudnia 2013

Szydełkowa chusta - "Jesienne liście":)

Włóczkę na nią kupowałam w okolicach jesieni,
kiedy wkoło było w bród pięknych, kolorowych liści- stąd inspiracja.


Ma przepiękne energetyczne wybarwienia, od popielu, kremu, beżu,
poprzez złote żółcienie , miody,
pomarańcze, czerwienie, wiśnie,  do ciemnych, czekoladowych brązów:) 
w perłowym blasku.


Nie wszystkie kolory wyszły idealnie na zdjęciach, zupełnie nie wiem dlaczego:(
Chusta jet moim pomysłem autorskim,
coś pomiędzy pracochłonnym entrelakiem- na drutach
a 
ażurowymi, szydełkowymi wzorami. 



No i patchwork musi być- to moja ulubiona metoda łączenia małych cząstek 
w  niepowtarzalną całość;)
...jak w życiu:)

Dane techniczne;
Wymiary; 
- szerokość w ramionach 182 cm, 
- wysokość w dół od karku 87 cm,
Waga; ok.25 dkg.

Dziś na szybko, bo Święta za pasem, a ja w proszku:)), na dodatek przeziębiona. 
Ta to bywa, póki człowiek w kołowrocie, nie ma czasu na choroby,
gdy zwalnia, by na spokojnie zająć się domem itp. organizm sam się buntuje:(

Więc posyłam Wam, dziś takie energetyczne, ciepłe kolory:)

PS
Chusta  nie ma właściciela:)

środa, 18 grudnia 2013

Mitenki z warkoczem- szaraczki... czyli zrób to sama:)

Zrobiłam je z mięciutkiej, podwójnej nitki - mieszanki wełny i akrylu.
Są dość długie, co widać na zdjęciach. 




Robi się taki model bardzo prosto, na okrągło, na 5 drutach.


Na wysokości kciuka zdejmuję na big agrafkę ok. 7 oczek i robię dalej, 
jednocześnie nad tymi zdjętymi oczkami nabieram 7 oczek. 
Następnie do góry, tak jak wcześniej na 5 drutkach. 
Zakańczam małym ściągaczem, żeby się nie zwijały. 
Następnie nabieram na drutki te 7 oczek z agrafki,
oraz na drugi drut te 7 dodanych- z drugiego brzegu i robię na okrągło,  jak całą mitenkę.
Kciuk też wykańczam 2-3 rzędami ściągacza, wszywam nitki i już:)

Spóbujcie, to naprawdę proste dzierganie na dutach.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Tęczowa czapka z warkoczami i inne takie;)

Miałam w domu  taką włóczkę, więc zrobiłam z niej na szybko czapkę z warkoczami.
Kiedyś z tej grubaśnej włóczki zrobiłam podobną ,
nawet i rękawiczki o  TU:)



Ponadto bardzo szybko zrobiłam kremową, wełnianą  czapkę na bis, bo się spodobała.
Tu jest wyprana, warkocze wyrównane nieco:)



I na dokładkę zdjęcia "czapki z cicikami" w dziennym świetle- 
teraz wyraźnie widać, jakie ma fajne kolorki:)



I jeszcze moja mała prośba do osób, które zamawiają coś u mnie do zrobienia. 
Ja rzucam wszystko, kupuję włóczkę, robię,
piszę maile a potem nawet nie dostaję odpowiedzi zwrotnej np.
..."sorry, rozmyśliłam się"...
Nie jest to miłe,  zwłaszcza przed świętami, gdy każdy ma ręce pełne pracy.
Wbrew pozorom, przez okrągły rok nie mam czasu na nic praktycznie, 
rodzina i inne domowe sprawy leżą odłogiem, bo ktoś coś potrzebuje....na wczoraj.
Pomyślcie o tym czasem.

PS.
Mam czasem jakąś gotową pracę dzianinową na sprzedaż. 
Od dziś wprowadzam etykietę For sale:)
jeśli klikniecie na taką,  wyświetlą się Wam tylko te konkretne posty. 

sobota, 14 grudnia 2013

"Mandarynki i pomarańcze..."czyli poduszki szydełkowe- antyzimowe:)

W tych trzech poduszkach szydełkowych miało być dużo pomarańczowego,
a kolory mogłam pomieszać jak chciałam. 
To pomieszałam:)



Dziś udało się zrobić zdjęcia dzienne, a raczej poranne, bez słonka.



Pomarańczowy kolor zastosowałam w dwóch odcieniach, jeden jak widzicie- 
bardziej neonowy:)
ale w realu nieco mniej.
Niebawem do poduszek dołączy kocyk. 


Tam dla kontrastu dam nieco mniej mandarynek:)

czwartek, 12 grudnia 2013

Tęcza w pudełku i na szydełku:)

Parę zdjęć tyłów szydełkowych poduszek, kolorowych, 
w stylu vintage.




A te kółeczka właściwie robię non-stop ;)
Układam w kolory tęczy, potem wybieram potrzebne do kocyka  czy
poduszek.


Zdjęcia tradycyjne wieczorne, 
bo korzystam jedynie z uprzejmości córki i jej  aparatu tel.

Niebawem całe poduchy :)

środa, 11 grudnia 2013

Męska czapka na drutach:)

Z dziećmi trzeba oswajać zimę psycholgicznie;)
Przychodzi syn z pracy, zmarznięty, nos czerwony, ja załamuję ręce i pytam;
Nie zimno Ci?
Przecież okropnie zimno jest?
Po raz setny moje bardzo dorosłe dziecię odpowiada ;
"Nie, mam kaptur..."
A co tam kaptur!
Już siedemnasty raz tej jesienio-zimy namawiam go na czapkę, bo mam ich bez liku,
zrobionych w czasach mojej specyficznej, prywatnej terapii zajęciowej:)
"Nie, nie chcę czapki"- odpowiada mi po raz siedemnasty...
Zrobię Ci taką jak zechcesz, może niebieską? - bo masz niebieskie oczy? 
"... Nie..."
Ok, odczekałam, mróz i śnieg zawitał do nas...


Znalazłam szalik, kupiony jakiś czas temu w "secondhandzie",
ciepły, ogromniasty, milusi i raczej męski,
więc powstała do niego czapka, bardzo podobna.

A żeby nie było smutnie, wplotłam nieco czerwieni.

Dałam czapkę synowi i  pytam; podoba Ci się?
"No...."
To włożysz jak mróz będzie?
"No, może włożę:)"

Tak to z młodymi bywa, wiem, bo i  pamiętam siebie w tym czasie.
Chodziłam z gołą głową, bo przecież da się wytrzymać...do czasu, aż sama sobie, 
w wielku lat nastu nie zrobiłam czerwonej czapki z pomponami :))
Dumnie obnosiłam się w niej niejedną zimę, zaplatając  blond warkoczyki, 
bo żadna inna fryzura nie pasowała, czapka była troche ciasna, kucyk się nie sprawdzał:)

A i wiadomość   z ostatniej chwili:
córka naprzemiennie wkłada "obie- dwie" czapki z poprzedniego postu:)

Hu hu ha, hu hu ha,
czapka w zimę nie jest zła;))

czwartek, 5 grudnia 2013

Miałam czapkę...mieć;)

Jak pisałam ostatnio , czapki nie posiadałam odpowiedniej i modnej:)
Bardzo lubię warkocze, brązy ostatnio w modzie, znalazłam u siebie grubaśną, puchatą  wełenkę,
nie gryzie nic a nic- ucieszyłam się ogromnie! 
W związku z tym ostatniej nocy powstała czapka, tylko dla mnie. 



Jeszcze został mi motek, więc myśłałam nad kominem lub baktusem.
Jednak moja córka, co to się zarzekała ostatnio baaaaardzo głośno,
że więcej moich czapek ani szali nie włoży, tylko kupi najzwyklejszą w sklepie....:)
zobaczyła, ubrała i jest jej:))
Do tego z reszty zrobimy rękawice. 


Wczorajszej nocy powstała też bardzo ciekawa, smerfna czapka,  czarna z moherowymi "cicikami" : ) -
jak to u mnie na Śląsku się "godo":)
Niestety zdjęcia przy sztucznym świetle, więc i ciciki słabo widzialne;)
A kolorki mają śliczne; popielate, malachitowe i lawendowe.

Trzecia czapka, a raczej pierwsza dla mnie:) 
to kremowa,
warkoczowa,
zrobiona z guzełkowatej wełenki i delikatnego moherku. 
Zrobiłam większą, żeby nie gryzła, nie przyklejała fryzury do głowy:)
co mam w planach ją dopiero mieć...fryzurę oczywiście;)
Ale jakoś nie widzę się w ecru kolorze, choć niby odmładza.

Te czapki są  do wzięcia, jeśli się komuś podobają, 
bo ja mam jeszcze trochę wełen, może namieszam sobie jakiś melanż:)

Pozdrawiam Was wichurowo dzisiaj baaaardzo:)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Tęczowy kawałek nieskończonej chusty:)

Tak było do wczoraj :)
Duża chusta zrobiona jakiś czas temu, 
z tej samej wełenki co komplet warkoczowy. 
Trochę czekała na moją chwilę cierpliwości.

Ale w nocy wszyłam niteczki i moja pierwsza,  tęczowa chusta miała dziś swoją premierę-
oczywiście pobiegłam w niej do sklepiku po włóczkę;))



Panie w pobliskim markecie też patrzyły z zaciekawieniem:))
Jest bardzo lekka  a jednocześnie miękka i ciepła. 
Jutro postaram się o zdjęcia całości;)

Dobrego wieczoru Wam życzę!