


.... w górach zrobiłam taką sukieneczkę dla mojej maleńkiej wtedy córeczki.
Miała 2 lata:)dziś jest piękną, dorosłą dziewczyną.
Kwiatuszki szydełkowe z kordonka cienkiego, perłowego zszywałam już po zrobieniu, czyli pracy było co nie miara.
I jak to u dzieci bywa - ubrała zaledwie 2-3 razy..na moją usilną prośbę:)
W tym wieku...(a sukienka urosła razem z nią:))przedszkolnym ważne były tylko bluzy i getry. Sukienki odpadały zupełnie....:)
Macie dzieciaki, więc wiecie jak to jest.
I taka mi pamiątka została po mojej małej Martynce:)
Ściskam Cię córeczko mocno, bo ciężko pracujesz nad morzem na swoje wakacje:)
A Was dziewczęta zachęcam do zabawy:
"To uszyłam, wydziergałam... dla swojego dziecka".
Mam nadzieję, że pomysł "chwyci" a Wy podzielicie się wspomnieniami:)
sukienka cudna...piękne kolorki ,aż żal że nie mam takiej dziewusi do strojenia :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie :)
Przepiękna sukieneczka! Podziwiam Krysiu, podziwiam i nisko się kłaniam:) Ja aż takiego daru nie mam:) Jedyne co do tej pory uszyłam córci to piżamkę :) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńŚliczna sukieneczka Krysiu, masz złote ręce; trudno oczy oderwać:))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie