Im dłużej żyjemy-tym większe zataczamy kręgi:)


Obserwatorzy

sobota, 14 grudnia 2013

"Mandarynki i pomarańcze..."czyli poduszki szydełkowe- antyzimowe:)

W tych trzech poduszkach szydełkowych miało być dużo pomarańczowego,
a kolory mogłam pomieszać jak chciałam. 
To pomieszałam:)



Dziś udało się zrobić zdjęcia dzienne, a raczej poranne, bez słonka.



Pomarańczowy kolor zastosowałam w dwóch odcieniach, jeden jak widzicie- 
bardziej neonowy:)
ale w realu nieco mniej.
Niebawem do poduszek dołączy kocyk. 


Tam dla kontrastu dam nieco mniej mandarynek:)

czwartek, 12 grudnia 2013

Tęcza w pudełku i na szydełku:)

Parę zdjęć tyłów szydełkowych poduszek, kolorowych, 
w stylu vintage.




A te kółeczka właściwie robię non-stop ;)
Układam w kolory tęczy, potem wybieram potrzebne do kocyka  czy
poduszek.


Zdjęcia tradycyjne wieczorne, 
bo korzystam jedynie z uprzejmości córki i jej  aparatu tel.

Niebawem całe poduchy :)

środa, 11 grudnia 2013

Męska czapka na drutach:)

Z dziećmi trzeba oswajać zimę psycholgicznie;)
Przychodzi syn z pracy, zmarznięty, nos czerwony, ja załamuję ręce i pytam;
Nie zimno Ci?
Przecież okropnie zimno jest?
Po raz setny moje bardzo dorosłe dziecię odpowiada ;
"Nie, mam kaptur..."
A co tam kaptur!
Już siedemnasty raz tej jesienio-zimy namawiam go na czapkę, bo mam ich bez liku,
zrobionych w czasach mojej specyficznej, prywatnej terapii zajęciowej:)
"Nie, nie chcę czapki"- odpowiada mi po raz siedemnasty...
Zrobię Ci taką jak zechcesz, może niebieską? - bo masz niebieskie oczy? 
"... Nie..."
Ok, odczekałam, mróz i śnieg zawitał do nas...


Znalazłam szalik, kupiony jakiś czas temu w "secondhandzie",
ciepły, ogromniasty, milusi i raczej męski,
więc powstała do niego czapka, bardzo podobna.

A żeby nie było smutnie, wplotłam nieco czerwieni.

Dałam czapkę synowi i  pytam; podoba Ci się?
"No...."
To włożysz jak mróz będzie?
"No, może włożę:)"

Tak to z młodymi bywa, wiem, bo i  pamiętam siebie w tym czasie.
Chodziłam z gołą głową, bo przecież da się wytrzymać...do czasu, aż sama sobie, 
w wielku lat nastu nie zrobiłam czerwonej czapki z pomponami :))
Dumnie obnosiłam się w niej niejedną zimę, zaplatając  blond warkoczyki, 
bo żadna inna fryzura nie pasowała, czapka była troche ciasna, kucyk się nie sprawdzał:)

A i wiadomość   z ostatniej chwili:
córka naprzemiennie wkłada "obie- dwie" czapki z poprzedniego postu:)

Hu hu ha, hu hu ha,
czapka w zimę nie jest zła;))

czwartek, 5 grudnia 2013

Miałam czapkę...mieć;)

Jak pisałam ostatnio , czapki nie posiadałam odpowiedniej i modnej:)
Bardzo lubię warkocze, brązy ostatnio w modzie, znalazłam u siebie grubaśną, puchatą  wełenkę,
nie gryzie nic a nic- ucieszyłam się ogromnie! 
W związku z tym ostatniej nocy powstała czapka, tylko dla mnie. 



Jeszcze został mi motek, więc myśłałam nad kominem lub baktusem.
Jednak moja córka, co to się zarzekała ostatnio baaaaardzo głośno,
że więcej moich czapek ani szali nie włoży, tylko kupi najzwyklejszą w sklepie....:)
zobaczyła, ubrała i jest jej:))
Do tego z reszty zrobimy rękawice. 


Wczorajszej nocy powstała też bardzo ciekawa, smerfna czapka,  czarna z moherowymi "cicikami" : ) -
jak to u mnie na Śląsku się "godo":)
Niestety zdjęcia przy sztucznym świetle, więc i ciciki słabo widzialne;)
A kolorki mają śliczne; popielate, malachitowe i lawendowe.

Trzecia czapka, a raczej pierwsza dla mnie:) 
to kremowa,
warkoczowa,
zrobiona z guzełkowatej wełenki i delikatnego moherku. 
Zrobiłam większą, żeby nie gryzła, nie przyklejała fryzury do głowy:)
co mam w planach ją dopiero mieć...fryzurę oczywiście;)
Ale jakoś nie widzę się w ecru kolorze, choć niby odmładza.

Te czapki są  do wzięcia, jeśli się komuś podobają, 
bo ja mam jeszcze trochę wełen, może namieszam sobie jakiś melanż:)

Pozdrawiam Was wichurowo dzisiaj baaaardzo:)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Tęczowy kawałek nieskończonej chusty:)

Tak było do wczoraj :)
Duża chusta zrobiona jakiś czas temu, 
z tej samej wełenki co komplet warkoczowy. 
Trochę czekała na moją chwilę cierpliwości.

Ale w nocy wszyłam niteczki i moja pierwsza,  tęczowa chusta miała dziś swoją premierę-
oczywiście pobiegłam w niej do sklepiku po włóczkę;))



Panie w pobliskim markecie też patrzyły z zaciekawieniem:))
Jest bardzo lekka  a jednocześnie miękka i ciepła. 
Jutro postaram się o zdjęcia całości;)

Dobrego wieczoru Wam życzę!

sobota, 30 listopada 2013

Błękitna czapka wełniana z warkoczami i mitenki:)

Ostatnio nie zaglądałam do netu  wcale, ale w realu nie próżnowałam:) 
Udało się skończyć 2 pary błękitnych mitenek, oraz czapkę do kompletu. 







Włóczka to wełna z akrylem, mięciuchna i ciepła.

Muszę wreszcie wydziergac coś dla siebie, bo złapałam się ostatnio na tym,
że w biegu, w przedpokoju wkładam "pierwszą lepszą" czapkę pod ręką...
sprzed kilku sezonów;)) delikatnie mówiąc.
Wełniane rękawiczki też nie wytrzymały próby czasu:)) jakaś niteczka się przetarła.
Ale czy odzież dziergana to ma być na wieczność i z żelaza?:)
Dla siebie (jeśli już;) robię najczęściej z włóczki z odzysku.  
Często widzę duży potencjał we włóczkach i swetrach z second handu. 
Mam cały, wielki pokrowiec takich sweterków, z bardzo ciekawych włóczek i wełenek. 
Tylko czasu jakoś mam odwrotnie proporcjonalnie;))


Aktulanie jestem na etapie poduszek i chust, bardzo kolorowych,
tęczowych, o czym niebawem:)

Jutro grudzień, śnieg nadciąga i dobrze:)  niech przykryje szarą, deszczową Ziemię.


piątek, 29 listopada 2013

Tęcza w czterech, dziewiarskich odsłonach:)

Jak widzieliście kilka postów wcześniej, jedna, 
mała tęcza w czapce, rozrosła się do całego  kompetu :) 


Powstał do niej  szalik, spore getry i długie rękawiczki. 


Kolory prawie idealne jak w realu, ale ten granato-szafir, to tak naprawdę fiolet:)
Na cały zestaw zużyłam 30 dkg włóczki Magic Fine. 
Rękawiczki i getry zrobiłam na pięciu drutach, bezszwowo.


Już wiem, że młodej właścicielce kompletu tak się spodobała moja praca,
że śmignęła w tęczy już dziś, na popołudniowe zajęcia, zaraz po rozpakowaniu przesyłki,  
co mnie cieszy ogromnie!:)

Trzymajcie się ciepło mili moi:)

środa, 20 listopada 2013

Tęczowe włóczki wieczorową porą;)

Biorąc pod uwagę , że wieczorowa pora trwa od kilku dni.... 
od około godziny 16.20 wieczorem do godz 6.30 rankiem;) ...
trzeba się ratować tęczowymi kolorami.




Czytam u Was na blogach, że podobnie jak i ja przechodzicie 
to przesilenie jesienno-zimowe, czyli prawie jak niedźwiedź w letargu :), 
uspokoiłam się nieco.  
Jestem totalnie zaszydełkowana i zadrutowana:)
...ale jestem. 
Słonecznych, kolorowych dni Wam życzę.

czwartek, 14 listopada 2013

Niebieskie, próbne mitenki:)

Miały być cieplutkie, niebieskie, miękkie na tyle, by pisać długo i  swobodnie na komputerze:)
Poszukałam włóczki u siebie, znalazłam moteczki Bergere de France- mieszanka wełny i akrylu.


Zrobiłam kombinacje alpejskie;)) czyli paseczki,
bo miałam tylko jeden motek tego błękitu nieba.
Nawet warkocz taki inny:)) pierwszy raz w życiu wypróbowany podwójnie,
Już miałam wszywać niteczki...gdy w ręce wpadła mi  ta błękitna,
mięciuchna, grubsza włóczka.



Po prostu wyjrzała do mnie z worka, a jak szukałam niebieskiej, jakoś wyjść nie chciała:))
Więc pomyślałam, może na szydełku?  Będzie szybko i ciepło.


Prułam dwa razy, jakoś nie szła ta robota, coś mi nie leżało....Powstała jedna próbna łapka.
Wyjęłam druty ponownie, i ....zrobiłam mięciuchne, cieplutkie, z warkoczem i  plastyczne!.
Do trzech razy sztuka!
Właśnie je kończę, więc zdjęcia na blogu będą może w sobotę...

Jutro mój aparat foto wyjeżdża z zespołem tanecznym w delegację, 
no nie sam:) z córką;))
Tak więc przeplatam pomarańczowe prace na szydełku 
ze spokojnymi kolorami na drutach:)

Powiem Wam, że w ten sposób nie przeciążam stawów rąk i oby tak dalej,
bez potrzeby maści i bandaży.

Słonka Wam życzę i ciepła!:)

wtorek, 12 listopada 2013

Złota jesień zamotana w szydełkowym szalu:)

Uwielbiam  szydełkować kwiatowe motywy. 


I złotą, polską jesień,  rude kasztany zbieram zawsze i noszę w kieszeniach.
Lubię jak  rdzawe liście, pięknie wybarwione szeleszczą pod stopami. 
Kilkanaście  jesieni w moim życiu było impulsem do noszenia jej kolorów,
we wszelkich odmianach na głowie;)
Więc jak zobaczyłam ostatnio ten motek cieniowanej włóczki w pasmanterii,
dokupiłam z zamiarem ukończenia tego:) - klik.


Ale nie, zaczęłam ten nowy motek jako kwiaty i tak się wkręciłam w te cudowne,
energetyczne kolorki, że sprułam początek chusty i powstał szal. 
Jest mięciutki, uwielbiam tą perłową, cieniowaną włóczkę. 


Jest jednak mały jej mankament- trzeba prać delikatnie bardzo, 
bo łatwo się mechaci z powodu (prawie) braku skrętu w nitce. 
Szal waży 20 dkg i jest spory:)
Jego wymiary; 41 x 180 cm.

Teraz patrzę i myślę; który z tych kolorów wybrać na włosy?:)


 Nie ukrywam, że  mam nowe pomysły na rudości jesienne.
To nic, że na drzewach już brak liści,
w zamian za to kwitną u mnie jesienne,
japońskie kwiaty:)

sobota, 9 listopada 2013

Szara, cieplutka chusta w kratę ...czyli tymczasowe mieszkanko sowy:)

Jak wiecie, chyba opanowałam już sztukę dziergania na drutach
chusty metodą entrelac:)
Jednak ta szara, jest prezenowana  jako pierwsza, ukończona.


Użyłam do nie sprawdzonej już wcześniej - TU 
- dość  grubej, pięknej  włóczki,  
mieszanki wełny i akrylu, o perłowym połysku,
w odcieniach szarości i brązu,  jak wnętrze muszli perłopława. 
A skąd sowa?
Ano stąd, że towarzyszyła mi w trakcie pracy nad chustą, mocno wieczorowo-nocną porą:)) 
Ponadto ma moje zielone oczy, więc mam nadzieję rozumiecie,
dlaczego czasem bloguję lub pracuję w porze , gdzie inni już smacznie śpią;)


Nie blokowałam tej chusty,  bo jest i tak dość  duża.
Ponadto  uważam, że jest zbyt gruba na to i podoba mi się falowany brzeg, 
a chusta swoim ciężarem, w trakcie użytkowania sama się wyciągnie;)
Tu strona lewa chusty, równie ciekawa jak prawa;)


Nie robiłam jej dla konkretnej osoby, więc jest do wzięcia od zaraz:)

Jej wymiary to ;
- w ramionach 190 cm,
- wysokość w dół od karku 80 cm,
- waga ok 35 dkg.

Aktualnie mam na szydełku bardziej energetyczne kolory, 
bo dopada mnie
"ciemna strona"
jesieni, niestety. 
Trzeba  więc uruchomić   
koloroterapię,
oraz sporo magnezu w postaci czekolady:) 
metodę sprawdzoną ,
bez skutków ubocznych leczenia:)


wtorek, 5 listopada 2013

Szydełkowa poducha i abażur:)

Kilka postów wcześniej prezentowałam zaczęte coś w szarościach:) 
W międzyczasie urodził sie pomysł na poduchę i abażur.


Tradycyjnie dostałam wolną rękę, więc powstała poducha z maleńkich kwadratów, 
a
abażur
o podobnych wymiarach akurat miałam w domu:)



Pogoda dziś szara jak szare moje prace, więc i kolory nieco inne. 
Mimo, iż lubię kolory wszelakie- jak wiecie, te szarości z ecru i grafitem , 
spokojne w swej prostocie, podobają mi się;)
Będą dodatkiem do większej pracy w graficie, ale to pokażę Wam, jak tradycyjnie już:)
dostanę zdjęcia od właścicielki. 

W międzyczasie wykańczam chusty itp.  z kolorowego obrazu:)  post wcześniej.

sobota, 2 listopada 2013

"Niespokojność" :)

Gdy czegoś szukam, znajduję swoje prace nieskończone,
odłożone "na chwilę", bo akurat jest coś ważniejszego do zrobienia. 
Prace, które na chwilę dają poczucie spokoju, spełnienia,
bezpieczeństwa.
Bo mogę wybrać sama kolor, wzór i narzędzie pracy.
Ale najczęściej jest to nerwowy pośpiech, włóczka, która akurat jest pod ręką, 
a wzór nie sprawia trudności.
Wtedy, podczas pracy, myśli skłębione życiem mogą płynąć spokojnie...;)



Pamiętacie mój pierwszy taki obraz-
"Słoneczniki" ?
Pisałam o nich TU .


I jeszcze kolaże moich prac niespokojnych-
będę po kolei prezentować je w listopadzie.




Zachęcam Was tym samym, do tworzenia własnych obrazów
z włóczkowych (i nie tylko) prac:) 


piątek, 1 listopada 2013

Pomarańczowy- pierwszy kolor listopada:)


Nie mogłam się oprzeć i już zaczęłam kolorowe,
głównie pomarańczowe kółeczka na nowy projekt.


Zwłaszcza, że idealnie pasują do mojej nowej, metalowej miski - nabytej w SH:)



A za oknem, zachód słońca i moja ukochana akacja,
już mocno jesienna,
zadumana, 
jak dzisiejszy dzień...