Porobiłam wczoraj próbniki kwadratów, do zatwierdzenia:)
Moja córka dziś chyba tchnięta insiracjami włóczkowymi, z "Biedronki" przyniosła czekoladę w kolorach oranżu i mandarynki:)
Nie mogłam się oprzeć, fotki mimo braku światła są, na moich codziennych podkładkach obiadowych:)
Dziękuję Wam za miłe komentarze i "zaglądnięcia", to bardzo motywuje do pracy:)
Oczywiście oprócz słodkich prób przekupstwa ciasteczkami, powidłami, włóczkami i kolorów samych w sobie:))




Rzeczywiście, na to co za oknem to najlepsza terapia! Uwielbiam do Ciebie wpadać, właśnie ze względu na te kolory!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:) Ania
fajniutkie kwadraciki :)
OdpowiedzUsuńNo cudne.... ale co ja czytam.. Ty siedzisz do rana z szydełkiem? Zazdroszeczę Ci ale i podziwiam. Mnie po paru godzinach bola juz palce :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. Dorota
Też bym się chciała "przyczepić" tego siedzenia do rana z szydełkiem, bo ja z kolei jestem jakaś dziwna i jak nie mam filmu przed sobą, to zasypiam nad szydełkiem szczególnie, jeśli znam schemat lub mało się w nim zmienia.
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, jak radzisz sobie z końcówkami nitek. Jakby nie było, to trochę ich jest nawet w jednym takim kwadracie.
Prace cudowne!
Pozdrawiam,
Kasia.